„Kochanie, dostawa już jest” — usłyszała głos Aleksieja. Kiedy Raisa zadzwoniła do drzwi swojej najlepszej przyjaciółki, nie spodziewała się, że zastanie tam własnego męża.

„Kochanie, dostawa już jest” — usłyszała głos Aleksieja. Kiedy Raisa zadzwoniła do drzwi swojej najlepszej przyjaciółki, nie spodziewała się, że zobaczy tam swojego męża.

„Kochanie, dostawa już jest” — usłyszała głos Aleksieja. Kiedy Raisa zadzwoniła do drzwi swojej najlepszej przyjaciółki, nie spodziewała się, że zobaczy tam swojego męża.

Jej matka zawsze mówiła, że Raisa i Irina poznały się jeszcze przed narodzinami, ponieważ Tamara Wasiliewna przyjaźniła się z matką Iriny, a tak się złożyło, że obie zaszły w ciążę niemal w tym samym czasie.

Oczywiście Tamara Wasiliewna i jej przyjaciółka marzyły, że ich dzieci na pewno się zaprzyjaźnią. A gdyby jedna urodziła chłopca, a druga dziewczynkę, być może pewnego dnia zostałyby nawet rodziną. Ale obie urodziły dziewczynki, więc po prostu były sobie przeznaczone jako przyjaciółki. Bawiły się razem, chodziły do tego samego przedszkola, siedziały w jednej ławce w szkole, dawały sobie przepisywać zadania na lekcjach i dzieliły się najskrytszymi sekretami.

Raisa wiedziała, że w gimnazjum Irina zakochała się w nauczycielu, i nikt poza nią nie znał tej tajemnicy. A Irina wiedziała, że Raisa bardzo boi się swojej matki i tęskni za ojcem, który je porzucił, zostawiając Tamarę Wasiliewnę bez alimentów.

Prawdopodobnie nikt nie był Raisie bliższy niż Irina. Z kim innym Raisa mogłaby się przyjaźnić, jeśli nie z córką przyjaciółki swojej matki? Wszyscy pozostali wydawali się niegodni przyjaźni Raisy.

W dorosłym życiu Raisa i Irina zaczęły widywać się coraz rzadziej, choć żadna z nich nie miała dzieci. Na początku ich grafiki pracy się nie pokrywały, a później, kiedy życie się ustabilizowało, Irina zaczęła dużo podróżować. I podczas gdy Raisa nigdy nie miała szczególnego szczęścia do bogatych mężczyzn, Irina miała pod tym względem więcej szczęścia.
 

Najpierw wyszła za właściciela hotelu, ale po pewnym czasie się rozwiodła i w sądzie uzyskała część jego majątku. Potem mogła przez jakiś czas żyć wygodnie i samotnie korzystać ze wszystkich przyjemności życia.

Ale prędzej czy później pieniądze musiały się skończyć, więc Irina znów zaczęła szukać odpowiedniego mężczyzny. W ten sposób zmieniała partnerów jednego po drugim i nigdy nie narzekała na życie. Jednak gdy zbliżała się do trzydziestki, wszystkie te przygody zaczęły ją męczyć, dlatego postanowiła wrócić do rodzinnego miasta i zamieszkała w małej kawalerce niedaleko Raisy i Aleksieja.

Nigdy ponownie nie wyszła za mąż i nie planowała mieć dzieci. Zawsze nazywała siebie hedonistką i mówiła, że życie istnieje tylko po to, by przynosić przyjemność. To właśnie Irina namawiała Raisę, by uwolniła się spod kontroli matki.

— Za bardzo jej słuchasz — mówiła Irina. — Już dawno powinnaś przestać przejmować się jej zdaniem i żyć tak, jak chcesz. Przynajmniej nie wyszłaś za mąż pod przymusem, to już coś.

„Kochanie, dostawa już jest” — usłyszała głos Aleksieja. Kiedy Raisa zadzwoniła do drzwi mieszkania swojej najlepszej przyjaciółki, nie spodziewała się, że znajdzie tam własnego męża.

Matka Raisy zawsze mówiła, że Raisa i Irina znały się jeszcze przed narodzinami, ponieważ Tamara Wasiliewna przyjaźniła się z matką Iriny, a obie zaszły w ciążę niemal w tym samym czasie.

Oczywiście Tamara Wasiliewna i jej przyjaciółka marzyły, że ich dzieci na pewno będą przyjaciółmi. A gdyby jedna urodziła chłopca, a druga dziewczynkę, może pewnego dnia zostaliby rodziną. Ale oboje dzieci okazało się dziewczynkami, więc wyglądało na to, że po prostu były skazane na przyjaźń. Bawiły się razem, chodziły do tego samego przedszkola, siedziały przy tym samym stoliku w szkole, dawały sobie przepisywać zadania domowe i dzieliły się najgłębszymi sekretami.
 

Raisa wiedziała, że w gimnazjum Irina zakochała się w nauczycielu, i nikt poza nią nie znał tej tajemnicy. A Irina wiedziała, że Raisa bardzo boi się swojej matki i tęskni za ojcem, który je porzucił, zostawiając Tamarę Wasiliewnę bez alimentów.

Prawdopodobnie nikt na świecie nie był Raisie bliższy niż Irina. W końcu z kim innym Raisa mogłaby się przyjaźnić, jeśli nie z córką przyjaciółki swojej matki? Wszyscy pozostali, w oczach Tamary Wasiliewny, byli niegodni przyjaźni Raisy.

W dorosłym życiu Raisa i Irina zaczęły widywać się coraz rzadziej, choć żadna z nich nie miała dzieci. Na początku ich grafiki pracy się nie pokrywały, a potem, kiedy życie się ustabilizowało, Irina zaczęła dużo podróżować. I podczas gdy Raisa nigdy nie miała szczęścia do bogatych mężczyzn, Irina znacznie lepiej sobie radziła w tej kwestii.

Najpierw Irina wyszła za właściciela hotelu, ale po pewnym czasie się rozwiodła i zdołała uzyskać w sądzie część jego majątku. Potem przez jakiś czas żyła w komforcie i samotnie korzystała ze wszystkich przyjemności życia.

Ale prędzej czy później pieniądze musiały się skończyć, więc Irina znów zaczęła szukać odpowiedniego mężczyzny. Zmieniała partnerów jednego po drugim i nigdy nie narzekała na życie. Jednak gdy zbliżała się do trzydziestki, wszystkie te przygody zaczęły ją męczyć, więc postanowiła wrócić do rodzinnego miasta i zamieszkała w małym jednopokojowym mieszkaniu niedaleko Raisy i Aleksieja.

Nigdy ponownie nie wyszła za mąż i nie zamierzała mieć dzieci. Wciąż nazywała siebie hedonistką i twierdziła, że życie powinno przynosić przyjemność i nic więcej. To właśnie Irina, bardziej niż ktokolwiek inny, namawiała Raisę, by uwolniła się spod kontroli matki.

— Za bardzo jej słuchasz — mówiła Irina. — Już dawno powinnaś przestać przejmować się jej zdaniem i po prostu żyć tak, jak chcesz. Przynajmniej nie wyszłaś za mąż na jej rozkaz, więc to już coś.

Irina była osobą, która najbardziej wspierała Raisę w jej wyborze. To dzięki niej Raisie udało się przetrwać krytykę matki przez wszystkie lata małżeństwa. Tamara Wasiliewna nieustannie kpiła ze skromnego stylu życia Aleksieja i Raisy, choć sama Raisa nigdy nie uważała, że żyją biednie. Jak można było mówić, że są biedni, skoro mieli trzypokojowe mieszkanie? A ponieważ wciąż nie mieli dzieci, kredyt hipoteczny był już prawie spłacony. Oczywiście kwestia dzieci bardzo martwiła Tamarę Wasiliewnę. Od dawna chciała mieć wnuki, ale w przypadku Raisy był to tylko kolejny powód, by krytykować córkę.
 

— Nie potrafiłaś nawet znaleźć sobie porządnego męża, a dzieci nadal nie masz. Już dawno mogłabyś być matką, ale wybrałaś nieudacznika.

Co ciekawe, Tamara Wasiliewna często stawiała Irinę Raisie za przykład. Raisa kochała swoją przyjaciółkę i nigdy nie oceniała jej stylu życia, ale wydawało jej się dziwne, że matka dostrzegała tylko pozytywne strony życia Iriny, zupełnie ignorując fakt, że Irina również nie miała dzieci — i to z własnego wyboru. A wcześniej zmieniała mężczyzn wyłącznie z powodów finansowych, a ostatecznie nawet nie była mężatką.

Po mężu Irina była najbliższą Raisie osobą na świecie, dlatego gdy Raisa zobaczyła samochód Aleksieja przed blokiem Iriny, zamarła w miejscu. Myśli kręciły się w jej głowie jak tryby. Co on tu robił? To był dzień pracy. Owszem, Raisę wypuszczono wcześniej, ale dlaczego on był tutaj? Jej pierwsza myśl była taka, że może coś się stało — Irinie albo Aleksiejowi.

Może został zwolniony i bał się jej o tym powiedzieć. Krótko mówiąc, Raisa mogła wyobrazić sobie wszystko — oprócz zdrady. Dwie najbliższe jej osoby z pewnością nie mogły jej zdradzić.

Oczywiście wiedziała, że takie rzeczy zdarzają się w życiu, a seriale często pokazywały mężów zdradzających żony z ich najlepszymi przyjaciółkami. Ale Irina i Aleksiej na pewno nie mogli tacy być. Raisa znała ich jak własną kieszeń.

Zapytajcie ją o cokolwiek na ich temat, a odpowie. Dlatego wchodząc do windy, spodziewała się wszystkiego oprócz tego i przygotowała się na poważną rozmowę.

Kiedy dotarła na właściwe piętro, zadzwoniła do drzwi. Po pierwszym dzwonku nic się nie wydarzyło. Potem zadzwoniła drugi raz i usłyszała hałas w środku.

— Słoneczko moje, dostawa przyjechała — usłyszała głos Aleksieja.

Chwileczkę — jak on właśnie nazwał Irinę? Może Raisie się przesłyszało. Może to wcale nie był głos Aleksieja. Może u Iriny był jakiś inny mężczyzna. Może Aleksiej po prostu pożyczył jej samochód, bo jej własny był w warsztacie.
 

Ale cała nadzieja zniknęła, gdy drzwi się otworzyły. Przed nią stał jej mąż, ubrany jedynie w ręcznik. Miał mokre włosy, jakby dopiero co wyszedł spod prysznica. Na początku Aleksiej uśmiechał się szeroko, ale gdy zobaczył Raisę, uśmiech zniknął z jego twarzy. Przez kilka sekund Raisa i Aleksiej stali bez słowa. Oboje byli tak samo oszołomieni.

— Kochanie, długo jeszcze? Dlaczego dostawca nie zadzwonił domofonem?

„Kurier” nie zadzwonił domofonem, ponieważ Irina i Raisa były kiedyś na tyle blisko, że Raisa miała klucz do jej klatki — na wszelki wypadek. Dlatego bez żadnego problemu weszła do budynku.

— Przesuń się — zdołała w końcu powiedzieć Raisa.

Aleksiej wciąż był zbyt zszokowany, by zareagować, więc po prostu odsunął się na bok. Raisa powoli weszła do mieszkania, kierując się w stronę głosu.

— Dlaczego jesteś taka cicha? — Raisa znów usłyszała głos Iriny.

Irina była w sypialni. Kiedy Raisa weszła, zobaczyła ją leżącą na łóżku w czarnej koronkowej bieliźnie.

— Będziemy jeść tutaj? — zapytała Irina, po czym odwróciła się i zobaczyła Raisę. Gdy tylko ją ujrzała, jej twarz się zmieniła i podskoczyła na łóżku.

— Raisa? Co ty tu robisz? Powinnaś być w pracy.

— No cóż — powiedziała Raisa bez emocji — wypuścili mnie wcześniej. Przyniosłam ci nawet ciasto. Myślałam, że usiądziemy razem na herbatę. Ale najwyraźniej — dodała z uśmiechem — masz już tu kogoś, z kim możesz pić herbatę. Więc powiedz mi, co sądzisz o moim mężu?

— Raisa, nie powinnaś była tego zobaczyć — powiedziała Irina, naciągając na siebie kołdrę.

— Naprawdę? A może planowałaś napisać mi o tym poemat epicki? Od jak dawna to trwa?

Wtedy Raisa usłyszała, jak Aleksiej podchodzi do niej od tyłu. Odwróciła się do niego i wściekle syknęła:

— Jak mogłeś?!

Na twarzy Aleksieja znów pojawił się lekki uśmiech. Serce Raisy biło mocno z wściekłości. Dlaczego tak reagował? Czy naprawdę nie miał ani odrobiny wstydu?

— Wiesz, może to przeznaczenie. Widocznie miałaś się dowiedzieć.

— Jak śmiecie! Jak mogliście, oboje?!

Raisa z całych sił powstrzymywała łzy. Nie zasługiwali na to, by zobaczyć, jak płacze. Po prostu nie mogła rozsypać się na ich oczach.

— A czego się spodziewałaś? — Aleksiej wzruszył ramionami. — Pamiętasz, jak dobrze było, kiedy się pobraliśmy? Byłaś wtedy taka zabawna. Mogliśmy robić wszystko razem, rozmawiać o wszystkim. A potem zaczęłaś doprowadzać mnie do szału tą historią o dziecku: „Chcę dziecka, chcę dziecka”. Zamęczyłaś mnie tym. Przestałaś być kobietą, a stałaś się jakąś histeryczną matką — nawet jeszcze nie mając dziecka.

— Ale to ty powiedziałeś…
 

— A co miałem ci powiedzieć? Robiłaś awantury o wszystko. A kiedy Irina wróciła, zobaczyłem w niej tę kobietę, którą ty byłaś kiedyś. Ona dokładnie wie, czego chce od życia, i nie żąda ode mnie tego, czego nie mogę dać. Powinienem był od początku poślubić ją, a nie ciebie.

— Ona wcześniej nigdy by cię nie chciała! Nie jesteś miliarderem!

— Cóż, jak widzisz, teraz chyba jej to nie przeszkadza — odpowiedział Aleksiej.

— Raisa, proszę, wybacz mi — zdołała powiedzieć tylko Irina.

Jak ona w ogóle śmiała prosić o wybaczenie?

— Masz, udław się swoim ciastem — rzuciła Raisa i cisnęła ciastem prosto w twarz Iriny.

Potem odepchnęła męża i wybiegła z mieszkania. Dopiero wtedy łzy popłynęły strumieniami. Po powrocie do domu Raisa płakała przez wiele godzin.

Oczywiście wszystko zakończyło się rozwodem. Raisa dopilnowała, by stało się to jak najszybciej. Później dowiedziała się, że Irina i Aleksiej się pobrali, ale według plotek rozstali się już po sześciu miesiącach. Jeszcze później Aleksiej napisał do Raisy, błagając ją, by wróciła, ale ona nigdy nie wybaczyłaby ani jemu, ani Irinie.

Przez kolejne pięć lat Raisa była sama. Nie wiedziała nawet, czy kiedykolwiek znów będzie w stanie zaufać mężczyznom — albo ludziom w ogóle — dopóki nie poznała Pawła. Miał już dwoje dzieci, a ona od razu pokochała również je. I choć Bóg nie obdarzył jej własnymi dziećmi, dziś Raisa mogła powiedzieć sobie, że wszystko w jej życiu wydarzyło się dokładnie tak, jak powinno.