Dlaczego, do diabła, twoja siostra miałaby spać w mojej sypialni? — żona była oszołomiona wiadomością przekazaną przez męża.

Lena zamknęła ostatnią kartę w laptopie i oparła się o kanapę z zadowolonym uśmiechem. Od trzech tygodni szukała idealnego domku dla siebie i Andrieja i wreszcie go znalazła. Dwupiętrowy dom położony w sosnowym lesie, panoramiczne okna, kominek w salonie i — co najważniejsze — luksusowa główna sypialnia z ogromnym łóżkiem oraz łazienką wyłożoną włoskim marmurem. Wanna z hydromasażem, deszczownica, podgrzewana podłoga. Przez całą zimę marzyła o takiej łazience, pracując bez wytchnienia nad dwoma różnymi projektami.

— Andriusza, zarezerwowałam! — zawołała w stronę kuchni, gdzie jej mąż przygotowywał kolację. — Chodź zobaczyć zdjęcia. To prawdziwa bajka!

Andriej wyszedł, wytarł ręce w ręcznik, zerknął na ekran i zagwizdał z podziwem.

— Wow. Wygląda niesamowicie. Trochę drogo, co prawda…

— Zasłużyliśmy na to — przerwała mu Lena. — Od trzech miesięcy pracuję jak szalona. Chcę po prostu położyć się w tej wannie z kieliszkiem wina i nikogo nie widzieć. No… poza tobą, oczywiście.

Andriej uśmiechnął się i pocałował ją w szyję.

— Umowa stoi. Tylko my dwoje, spokój, cisza i natura.

Następne dwa tygodnie upłynęły w gorączkowym oczekiwaniu. Lena kupiła nowy kostium kąpielowy, ponieważ domek miał również jacuzzi na tarasie, zamówiła luksusowe kosmetyki do kąpieli, a nawet zabrała nowy komplet pościeli, ponieważ ta widoczna na zdjęciach nie wydawała jej się wystarczająco przytulna. Sporządziła listę potraw, które mieli razem przygotować, wybrała filmy na wieczory przy kominku i wzięła również książkę — tę, która od sześciu miesięcy zbierała kurz na jej nocnym stoliku.

W środę, dwa dni przed wyjazdem, Andriej wrócił z pracy wyraźnie spięty. Lena od razu to zauważyła — unikał jej wzroku, zbyt długo stał w przedpokoju z torbą i coś mamrotał pod nosem.

— Co się stało? — zapytała, podnosząc wzrok znad walizki.

— Nic — odpowiedział zbyt szybko. — To znaczy… Lena, musimy porozmawiać.

Wyprostowała się. Te słowa nigdy nie zwiastowały niczego dobrego.

— Słucham.

Andriej zawahał się i potarł grzbiet nosa — niezawodny znak, że wiadomość będzie zła.

— Katia dzwoniła. Ma problemy z Dimą. Poważne. Pokłócili się i od niego odeszła.

Katia była młodszą siostrą Andrieja, dramatyczną trzydziestolatką, która zmieniała chłopaków jak rękawiczki i każdą sprzeczkę zamieniała w katastrofę. Lena niezbyt ją lubiła, choć starała się tego nie okazywać. Katia należała do osób, które wyczerpywały całe swoje otoczenie, nieustannie domagając się uwagi i współczucia z powodu problemów, które często były mocno wyolbrzymione.

— I co z tego? — zapytała ostrożnie Lena, już domyślając się, do czego to zmierza.

— Na razie mieszka u koleżanki, ale nie może tam zostać długo. Koleżanka wkrótce wyjeżdża. I jeszcze… — Wziął głęboki oddech. — Katia jest w ciąży.

— Co?! — Lena upuściła koszulkę, którą właśnie składała do walizki.

— Drugi miesiąc. Dima nie wiedział. A właściwie teraz już wie — powiedziała mu wczoraj i właśnie to doprowadziło do kłótni. Chyba niezbyt dobrze przyjął tę wiadomość. W każdym razie ona jest w szoku. Potrzebuje wsparcia…

— Andriej — powiedziała powoli Lena — chyba nie sugerujesz tego, o czym myślę, prawda?

Spojrzał na nią z poczuciem winy.

— Lena, spróbuj zrozumieć — to moja siostra. Moja jedyna siostra. I naprawdę bardzo źle się teraz czuje… Nie mogę jej po prostu zostawić. Może zabralibyśmy ją ze sobą na weekend? Musi zmienić otoczenie, odetchnąć, nabrać dystansu, wszystko przemyśleć…

— Chyba żartujesz? — Głos Leny ostro rozbrzmiał w mieszkaniu. — Andriej, to jest NASZ weekend! Szukałam tego domku przez trzy tygodnie! Mieliśmy być sami!

— Wiem, kochanie, ale…

— Żadnego „ale”! — Lena poczuła, jak narasta w niej irytacja. — Twoja siostra zawsze ma jakiś problem! Ostatnim razem spędziła u nas cały tydzień, bo „nie mogła zostać sama po rozstaniu z Maksimem”. Wcześniej odwołaliśmy nasz wyjazd do Pragi, bo pilnie potrzebowała pieniędzy na kurs, który porzuciła miesiąc później! Andriej, naprawdę jest mi jej żal, ale to już przesada!
 

— Jest w ciąży, Lena — powiedział cicho. — I się boi. Potrzebuje rodziny.

Lena zamknęła oczy i policzyła do dziesięciu. Wiedziała, że przegrała. Widziała to w sposobie, w jaki Andriej na nią patrzył — z nadzieją, ale także z determinacją człowieka gotowego przekonywać ją tak długo, aż ustąpi. Był dobrym człowiekiem, troskliwym bratem, i właśnie między innymi dlatego się w nim zakochała. Czasami jednak ta dobroć obracała się przeciwko niej.

— Dobrze — westchnęła w końcu. — Ale to ostatni raz, Andriej. Ostatni. I ona śpi w drugiej sypialni. Nie będzie też wtrącać się w nasze plany.

Andriej rozpromienił się i mocno ją objął.

— Dziękuję, kochanie! Jesteś najlepsza! Katia będzie ci bardzo wdzięczna!

Lena nie odpowiedziała. Wróciła do pakowania, choć jej nastrój był już nieodwracalnie zepsuty.

Piątek był deszczowy. Katia pojawiła się pod drzwiami ich mieszkania o dziesiątej rano z dwiema ogromnymi torbami, zaczerwienionymi oczami i miną tragicznej bohaterki. Miała na sobie pogniecioną sukienkę, włosy związane w niechlujny kok i rozmazany makijaż.

— Lena — pociągnęła nosem, wchodząc do środka — dziękuję, że mnie przyjęłaś! Jestem ci tak wdzięczna. Nie masz pojęcia, przez co przechodzę!

— Wejdź — powiedziała sucho Lena, przyglądając się ilości bagażu. — Po co ci dwie torby na dwa dni?

— No cóż, nie wiedziałam, co zabrać… — Katia wytarła nos. — Jestem teraz tak zagubiona, że nic nie wydaje się być na swoim miejscu…

Andriej załadował ich rzeczy do samochodu i ruszyli. Przez całą drogę Katia mówiła bez przerwy — jakim draniem jest Dima, jak mógł powiedzieć, że „nie jest gotowy na dziecko”, jak teraz będzie musiała sama wychowywać dziecko i jak bardzo niesprawiedliwe jest życie. Lena patrzyła przez okno, w milczeniu żegnając się ze swoim marzeniem o spokojnym, romantycznym weekendzie.

Domek okazał się jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach. Drewniana fasada, ogromne okna, weranda z wiklinowymi meblami i wysokie sosny dookoła, wypełniające powietrze ciszą i zapachem żywicy. Na parterze znajdował się przestronny salon z kominkiem i otwartą kuchnią. Na piętrze były dwie sypialnie. Główna była duża, miała wyjście na balkon i dokładnie taką łazienkę, o jakiej Lena marzyła. Druga była mniejsza, ze zwykłym prysznicem.

— Och, jak tu cudownie! — zawołała Katia, wbiegając do domu. — Andriusza, pokaż mi, gdzie będę spała!

— W drugiej sypialni na piętrze — powiedział Andriej, niosąc torby. — Chodź, zaniosę twoje rzeczy.

Podczas gdy zajmował się bagażami, Lena poszła obejrzeć główną sypialnię. Otworzyła drzwi i na chwilę zapomniała o całej swojej irytacji. Ogromne łóżko z nieskazitelnie białą pościelą, duże poduszki, lampki nocne rozsiewające ciepłe światło. Weszła do łazienki i zaniemówiła. Wszędzie marmur, wanna niemal wielkości małego basenu, świece ustawione wokół niej, szklany prysznic, miękkie białe ręczniki. Idealnie. Dokładnie tak wyobrażała sobie to pomieszczenie.

— Wow, spójrz tylko na to! — zawołała Katia za jej plecami.

Lena się odwróciła. Katia stała w drzwiach, otwarcie podziwiając sypialnię.

— Ta sypialnia jest niesamowita! I ta łazienka! — Katia minęła ją i przesunęła dłonią po marmurowym blacie. — Zawsze marzyłam o takiej wannie. Mogę dziś wieczorem wziąć tu kąpiel?

— Katia, to sypialnia moja i Andrieja — powiedziała ostrożnie Lena, czując, jak napinają się jej plecy.

— Tak, wiem — odpowiedziała roztargniona Katia, oglądając prysznic. — Pytam tylko o godzinę.

Lena odetchnęła z ulgą. Dzięki Bogu. Źle ją zrozumiała.

Rozpakowali się, Andriej rozpalił w kominku, a Lena zaczęła przygotowywać obiad. Katia wygodnie usadowiła się na kanapie z telefonem, od czasu do czasu pociągając nosem i komentując głośno:

— Nawet nie próbuje do mnie zadzwonić!

— Pewnie się cieszy, że odeszłam!

— Jak mogłam się tak bardzo co do niego pomylić?
 

Wieczorem Lena poczuła, że jej cierpliwość dobiega końca. Kolacja przebiegła w napiętej ciszy: Katia odsunęła od siebie talerz, narzekała na mdłości i odmówiła zjedzenia połowy potraw. Po kolacji Andriej zaproponował obejrzenie filmu, ale Katia powiedziała, że jest zmęczona i chce iść spać.

— Wezmę kąpiel, a potem pójdę spać — oznajmiła, wstając z kanapy.

— Masz prysznic w swojej łazience — przypomniała jej Lena.

— Tak, ale nie ma tam prawdziwej wanny — odpowiedziała Katia, wyglądając na autentycznie zdziwioną. — Lena, nie masz nic przeciwko, żebym skorzystała z waszej łazienki? Lekarz powiedział, że ciepła kąpiel pomaga na stres, a teraz muszę dbać o dziecko…

Lena już miała zaprotestować, ale Andriej odezwał się pierwszy.

— Oczywiście, Katia. Idź.

— Dziękuję — uśmiechnęła się Katia i poszła na górę.

— Andriej — powiedziała cicho Lena, kiedy jego siostra zniknęła im z oczu.

— Lena, w czym problem? — Wzruszył ramionami. — Weźmie kąpiel i pójdzie spać.

Godzinę później, kiedy Lena wreszcie poszła na górę z nadzieją, że położy się spać, zastała Katię wciąż pluskającą się w wannie. Grała muzyka, a w łazience unosił się intensywny zapach żelu pod prysznic — z pewnością nie tego, który Lena starannie wybrała dla siebie.

Zapukała do drzwi.

— Katia, kończysz już?

— Och, przepraszam! Jeszcze chwileczkę! — odpowiedziała Katia. — Tak bardzo się tutaj zrelaksowałam!

Ta „chwileczka” przeciągnęła się o kolejne pół godziny. Kiedy Katia wreszcie wyszła, owinięta szlafrokiem Leny — tym, który wisiał na haczyku — Lena leżała już w łóżku, udając, że czyta, choć w środku kipiała ze złości.

— Dziękuję, było niesamowicie! — zaszczebiotała Katia. — Użyłam twoich soli do kąpieli, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Pachną cudownie — lawendą, prawda?

Lena nic nie odpowiedziała. Sole były drogie i kupiła je specjalnie na ten weekend.

— Dobranoc! — Katia lekkim krokiem wyszła z pokoju.

Andriej już spał, cicho pochrapując obok niej. Lena leżała i wpatrywała się w sufit. Jutro, obiecała sobie. Jutro wezmę tę kąpiel, choćby nie wiem co, i naprawdę się nią nacieszę. Bez Katii. Bez przerw.

Poranek rozpoczął się od potężnego łomotu. Lena obudziła się przez hałas naczyń dobiegający z dołu. Spojrzała na zegarek — siódma rano. Sobota. Ten sam weekend, podczas którego planowała się porządnie wyspać.

Kiedy zeszła do kuchni, zastała Katię smażącą jajka. Wszędzie piętrzyły się brudne naczynia, a na kuchence coś się gotowało.

— Dzień dobry! — powiedziała wesoło Katia. — Przepraszam, jeśli cię obudziłam. Byłam strasznie głodna! Mdłości minęły i nagle zachciało mi się porządnego śniadania. Chcesz jajka z bekonem?

— Nie, dziękuję — odpowiedziała Lena, nalewając sobie wody. — Katia, jest dopiero siódma. Chcieliśmy pospać dłużej.

— Och, przepraszam! — powiedziała Katia, wyglądając na szczerze zasmuconą. — Nie pomyślałam. Po prostu jestem przyzwyczajona do wczesnego wstawania…

Andriej zszedł dziesięć minut później, zaspany i potargany.

— Ale pięknie pachnie!

Dzień wciąż układał się źle. Lena chciała pójść z Andriejem na spacer po lesie, ale Katia poskarżyła się, że jest zmęczona, i poprosiła go, żeby został z nią. Lena chciała poczytać na werandzie, ale Katia usiadła obok i zaczęła szczegółowo opowiadać jej o swoich problemach uczuciowych z Dimą. Lena chciała odrobiny ciszy i spokoju, ale Katia włączyła muzykę, ponieważ, jak sama powiedziała:

— Nie znoszę ciszy, robi mi się od niej smutno.

W porze obiadu Lena była na skraju załamania nerwowego. Zamknęła się w głównej sypialni, mając nadzieję, że znajdzie tam odrobinę spokoju, ale nic z tego. Ktoś zapukał do drzwi.

— Lena, mogę wejść? — Katia wsunęła głowę do środka. — Pomyślałam… chciałam cię o coś poprosić.

— O co chodzi? — zapytała zmęczona Lena.

— Strasznie bolą mnie plecy. Pewnie przez stres. I przez ciążę też… — Katia usiadła na brzegu łóżka. — To łóżko w pokoju gościnnym jest dość twarde. Całą noc się przewracałam, a lekarz powiedział, że teraz naprawdę ważne jest, żebym dobrze spała.

Lenę ogarnął lodowaty niepokój.

— I co w związku z tym?

— Pomyślałam… może mogłabym spać tutaj? W tej sypialni? — Katia rozłożyła przepraszająco ręce. — Wiem, że to wasza sypialnia, ale łóżko jest o wiele wygodniejsze, a łazienka znajduje się tuż obok. W nocy często muszę wstawać… Ty i Andriej moglibyście spać w pokoju gościnnym. Tylko przez jedną noc. Przepraszam, że proszę, ale naprawdę źle się czuję…
 

Lena patrzyła na nią z niedowierzaniem.

— Chcesz, żebyśmy oddali ci naszą sypialnię?

— No… tylko na jedną noc — wymamrotała Katia. — Naprawdę się nie wyspałam, a moje plecy…

— Nie, Katia! — zawołała Lena, wstając. — To nasza sypialnia! Wybrałam ten domek właśnie ze względu na ten pokój! Nie!

— Och, przestań, nie bądź taka samolubna! — Katia nagle się zirytowała. — To tylko jedna noc! Jestem w ciąży, cierpię, a ty…

— To ja jestem samolubna?! — Głos Leny zadźwięczał jak dzwon. — Katia, ty…

— Co się tutaj dzieje? — Andriej pojawił się w drzwiach.

— Twoja siostra żąda naszej sypialni! — wybuchnęła Lena.

— Nie żądam, tylko proszę! — zaprotestowała Katia, a jej oczy już zaszły łzami. — Andriusza, naprawdę źle się czuję. Bolą mnie plecy, kręci mi się w głowie, a to łóżko jest za twarde… Myślałam, że Lena zrozumie, ale ona… — Pociągnęła nosem. — Ona nawet nie chce pomyśleć o tym, przez co przechodzi kobieta w ciąży!

Andriej spojrzał niepewnie na żonę.

— Lena, może naprawdę moglibyśmy oddać jej ten pokój tylko na jedną noc…

— Co?! — Lena z trudem wierzyła własnym uszom. — Andriej, ty mówisz poważnie?

— Naprawdę przechodzi trudny okres. Jest w ciąży…

— DLACZEGO TWOJA SIOSTRA MIAŁABY SPAĆ W MOJEJ SYPIALNI?! — Lena poczuła, jak coś ostatecznie w niej pęka. — Andriej, to ja wybrałam ten domek! To ja zorganizowałam ten weekend! Zgodziłam się ją zabrać, choć wcale tego nie chciałam! A teraz proponujesz, żebyśmy oddali jej naszą sypialnię?!

— Nie mówię, żebyśmy oddali ją na zawsze, tylko pytam, czy możemy ustąpić jej na jedną noc! — Andriej również podniósł głos. — Nie możesz się trochę postarać? To moja siostra i naprawdę źle się czuje!

— Wiesz co — powiedziała Lena, chwytając telefon — załatwię to. W inny sposób.

Wyszła z pokoju, zbiegła po schodach, wyszła na werandę i nerwowo zaczęła przeglądać kontakty. Dima. Chłopak Katii. Jego numer musiał być w jej telefonie — poznali się sześć miesięcy wcześniej na urodzinach Andrieja.

Znalazła numer i nacisnęła ikonę połączenia.

— Halo? — odezwał się zaskoczony męski głos.

— Dima, tu Lena, żona Andrieja. Przepraszam, że przeszkadzam. Muszę cię o coś zapytać. Co się wydarzyło między tobą a Katią?

Zapadła cisza.

— Ona jest z wami? — W jego głosie nagle pojawiła się ulga. — Dzięki Bogu! Nie wiedziałem, gdzie jej szukać! Zablokowała mnie wszędzie! Nie odbiera telefonów!

— Co się stało, Dima?

— Nic poważnego! — wyrzucił z siebie. — Pokłóciliśmy się o głupstwo. Powiedziałem, że jestem zmęczony po pracy i chcę zostać w domu, obejrzeć mecz, zamiast iść na imprezę z jej koleżanką. Kompletnie straciła panowanie nad sobą, powiedziała mnóstwo rzeczy, oskarżyła mnie, że mi na niej nie zależy, i stwierdziła, że skoro jest w ciąży, powinienem robić wszystko, czego chce. Próbowałem wyjaśnić, że jestem po prostu wykończony i że możemy pójść innym razem, ale ona spakowała rzeczy i wyszła! Dzwoniłem do niej co najmniej dwadzieścia razy, pisałem, ale mnie zablokowała! Lena, wariuję! Chcę z nią być, chcę ją wspierać, cieszę się z dziecka, ale ona nawet nie pozwala mi niczego wyjaśnić!

Lena zamknęła oczy. Oczywiście. Oczywiście, że właśnie tak wyglądała prawdziwa historia.

— Dima, jesteś gotowy po nią przyjechać?

— Natychmiast! Gdzie jesteście?

Lena podała mu adres domku i zakończyła rozmowę. Potem usiadła na schodach werandy, obejmując kolana ramionami. Wewnątrz niej wrzały złość, ból i ponura satysfakcja. Miała zamiar wszystko uporządkować. Teraz.

Andriej wyszedł minutę później.

— Lena, co ty robisz? Katia siedzi w środku i płacze…

— Zadzwoniłam do Dimy — powiedziała spokojnie Lena. — Już jedzie.

— Co?! — Andriej zbladł. — Dlaczego? To ona z nim zerwała!

— Nie, Andriej. Zrobiła awanturę o głupstwo, bo nie chciał iść na imprezę, i wyszła. Dzwonił do niej, ale go zablokowała. Cieszy się z dziecka i chce z nią być. Będzie tutaj za godzinę.

— Lena, nie miałaś prawa…

— Miałam pełne prawo uratować nasz weekend — powiedziała Lena, wstając i patrząc mu prosto w oczy. — Andriej, twoja siostra manipuluje ludźmi. Zawsze to robi. Tworzy dramaty, domaga się uwagi i odgrywa ofiarę. A ty za każdym razem dajesz się na to nabrać. Ale nie dzisiaj.

— Nie wiesz, przez co ona przechodzi!

— Wiem, że przeżywa zwykłą kłótnię, którą można rozwiązać szczerą rozmową. Ale ona woli dramat. Ja wolę zdrowy rozsądek.

Dima przyjechał czterdzieści minut później. Był wysoki, wysportowany, miał łagodną twarz i zaniepokojone oczy. Niemal wyskoczył z samochodu.

— Gdzie ona jest?

Katia zeszła po schodach, zobaczyła go i zatrzymała się jak wryta.

— Dima? Co ty tutaj robisz?

— Przyjechałem po ciebie — powiedział, podchodząc bliżej. — Katia, przepraszam. Przepraszam, że nie poszedłem na tę imprezę. Przepraszam, że wróciłem wyczerpany i rozdrażniony. Ale proszę, nie uciekaj ode mnie. Kocham cię. Chcę z tobą być, chcę razem z tobą wychowywać nasze dziecko. Wiesz o tym.

— Powiedziałeś, że nie jesteś gotowy! — Głos Katii drżał.

— Powiedziałem, że przez chwilę się przestraszyłem! To normalne! Ale jestem gotowy! Katia, chcę tego dziecka, chcę rodziny, chcę ciebie! — Nagle uklęknął pośrodku salonu. — Katia, wyjdź za mnie. Nie od razu, oczywiście, ale niedługo. Mówię poważnie. Pobierzmy się, wychowajmy nasze dziecko, kupmy większe mieszkanie… Chcę być z tobą. Na zawsze.
 

Katia stała z otwartymi ustami, a łzy spływały jej po twarzy.

— Naprawdę tak myślisz?

— Naprawdę tego chcę — powiedział, wstając i biorąc ją w ramiona. — Przepraszam, że nie powiedziałem tego wcześniej. Po prostu wszystko mnie przytłoczyło. Ale kocham cię. I kocham nasze przyszłe dziecko.

Stali tak, obejmując się, a Katia płakała na jego ramieniu. Andriej patrzył na nich z widoczną ulgą. Lena stała obok ze skrzyżowanymi ramionami i czekała.

W końcu Katia odsunęła się od Dimy.

— Muszę spakować swoje rzeczy.

Poszła na górę. Dima spojrzał na Lenę z wdzięcznością.

— Dziękuję, że zadzwoniłaś.

Pół godziny później odjechali. Katia objęła Andrieja, przeprosiła Lenę — „Przepraszam, nie byłam sobą” — a potem razem z Dimą zniknęli w zapadającym zmierzchu.

Wreszcie w domu zapanowała cisza.

— No dobrze — powiedział Andriej, odwracając się do Leny — możemy się wreszcie zrelaksować?

Lena długo na niego patrzyła. Wciąż wszystko w niej wrzało — bolało ją, że był gotowy oddać ich sypialnię swojej siostrze, że od razu jej nie obronił, że po raz kolejny jego poczucie obowiązku wobec Katii okazało się ważniejsze niż ich związek.

— Wiesz co, Andriej — powiedziała powoli — idź się zrelaksować. W salonie. Przed telewizorem. Albo w pokoju gościnnym. Wszędzie tam, gdzie planowałeś spać po oddaniu naszego łóżka.

— Lena, co? — Zamrugał zdezorientowany.
 

— Ja zrelaksuję się w głównej sypialni. W tym łóżku, które tak chętnie chciałeś oddać. I wezmę luksusową kąpiel, o której marzę od trzech tygodni. Sama. Bez ciebie. Bez twojej siostry. Bez próśb, awantur i manipulacji kogokolwiek.

— Lena, to absurdalne…

— Nie, Andriej. Absurdalne było to, że zgodziłeś się oddać naszą sypialnię. Absurdalne było to, że mnie nie obroniłeś. To, co robię teraz, jest tym, co powinnam była zrobić od samego początku — odpocząć tak, jak chcę. Sama.

Odwróciła się i poszła na górę. Kiedy znalazła się w sypialni, zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami. Serce waliło jej jak szalone, dłonie drżały, ale przed nią czekała luksusowa wanna, o której tak długo marzyła — ta, w której wreszcie mogła zanurzyć się w gorącej wodzie, pozwolić napięciu odpłynąć i zapomnieć o każdej nieprzyjemnej chwili tego weekendu.