„Twój mąż może świętować swoje urodziny bez ciebie. Idź po moją córkę” – powiedziała bezczelnie teściowa.
Wiktoria powoli podniosła wzrok znad kolorowych pudełek prezentowych, które starannie układała na stole. W progu stała Ewelina Markowna — jej teściowa — ubrana w drogą bordową suknię w kolorze wina.
„Przepraszam, CO?” – Wiktoria odłożyła satynową wstążkę, którą miała właśnie przewiązać główny prezent dla Awdieja.
„Ogłuchłaś? Moja Milana dziś wieczorem przylatuje z Dubaju. Musisz po nią pojechać na Domodiedowo, zabrać ją do domu i pomóc jej się rozpakować. Awdiej świetnie poradzi sobie bez twoich głupich niespodzianek.”
Wiktoria powoli się wyprostowała. Po czterech latach małżeństwa przywykła do ekscentryczności Eweliny Markowny, ale to było coś nowego.
„Ewelino Markowno, jutro Awdiej kończy trzydzieści pięć lat. Od sześciu miesięcy przygotowuję tę uroczystość. Zarezerwowałam stolik w jego ulubionej restauracji, zaprosiłam przyjaciół, których nie widział od lat…”
„ODWOŁASZ TO” – machnęła ręką obciążoną złotą biżuterią teściowa. – „Milana jest ważniejsza niż twoje bzdury. Nie było jej trzy miesiące, tęskniliśmy za nią.”
„Ja nie jestem kierowcą ani służącą! Milana ma męża — niech Rostisław po nią jedzie!”
Ewelina zmrużyła oczy, a jej usta wykrzywiły się w pogardliwym grymasie.
„Rostisław jest zajęty. A ty co robisz pożytecznego? Siedzisz w domu i wydajesz pieniądze mojego syna na głupoty. Zrób wreszcie coś dla rodziny!”
„Pracuję!” – zaprotestowała Wiktoria. – „Prowadzę własną pracownię florystyczną, mam dwunastu pracowników!”
„Sprzedajesz kwiatki” – zakpiła teściowa. – „To nie praca, tylko hobby znudzonej gospodyni domowej. Prawdziwa praca to kontrakty za miliony, jak miał mój mąż. Albo jak ma Awdiej.”
Wiktoria zacisnęła pięści. W jej piersi narastał gniew.
„Awdiej wie o twoim ‘poleceniu’?”
„Awdiej nie ma czasu na kobiece sprawy. Jest w ważnych negocjacjach w Jekaterynburgu i wróci jutro w południe. Do tego czasu odbierzesz Milanę i wrócisz. Może nawet zdążysz coś ugotować na jego urodziny. Chociaż lepiej zamów jedzenie.”
„NIE JADĘ” – powiedziała stanowczo Wiktoria.
Ewelina podeszła bliżej, pachnąc drogimi perfumami i arogancją.
„Słuchaj, dziewczyno. Mieszkasz w mieszkaniu kupionym przez mojego syna. Jeździsz jego samochodem. Nosisz jego biżuterię…”
„DOŚĆ!” – Wiktoria zerwała się. – „Nie jestem pasożytem! Mam własną firmę! To mieszkanie kupiliśmy razem — zapłaciłam połowę!”
„Nie rozśmieszaj mnie. Twoje pieniądze z kwiaciarni? Awdiej pozwolił ci uczestniczyć z litości. W rzeczywistości jesteś ciężarem.”
Słowa uderzyły boleśnie.
„Wiesz co? Poradzicie sobie beze mnie. Milana niech weźmie taksówkę.”
„Ja?” – Ewelina położyła dłoń na piersi. – „Mam chore serce. Lekarze zabronili mi stresu i podróży.”
„Ale do Monako jakoś latasz co dwa miesiące” – nie wytrzymała Wiktoria.
Twarz teściowej poczerwieniała.
„Jak śmiesz! Niewdzięczna! Przyjęliśmy cię do rodziny…”
„Jestem z Niżnego Nowogrodu, mam wykształcenie i firmę!”
„MILCZ! Będziesz na Terminalu Trzecim o 19:00!”
I wyszła, trzaskając drzwiami.
Wiktoria zadzwoniła do męża — bez odpowiedzi. Później on oddzwonił.
„Mama powiedziała, że odbierzesz Milanę. Dzięki.”
„Wiedziałeś?!”
„Myślałem, że się dogadałyście.”
„Jutro są twoje urodziny!”
„Przełóżmy. Milana potrzebuje pomocy.”
„A ja nie mam znaczenia?”
„Nie rób scen.”
Rozłączył się.
Wiktoria zdecydowała. Pojechała na lotnisko.
Tam pojawiła się Milana — arogancka, zimna.
„Gdzie samochód?”
„Czeka.”
„Wyglądasz strasznie. Awdiej mógł znaleźć lepszą żonę.”
Wiktoria milczała.
Na parkingu czekał kierowca.
„Nie będę cię wozić” – powiedziała Wiktoria. – „On cię zawiezie.”
„CO?!”
„Do widzenia.”
„Powiem mamie!”
„Powiedz, że spełniłam zadanie.”
I odeszła.
Milana została sama.
Gdy Wiktoria wróciła, telefon się urywał. W domu czekał Awdiej — wściekły.
„Co ty zrobiłaś?!”
„Zorganizowałam transport twojej siostrze.”
„Upokorzyłaś ją!”
„A ja kim jestem?”
„Jesteś moją żoną!”
„Nie twoją służącą!”
Kłótnia eskalowała. Wiktoria spakowała walizkę.
„Odchodzę.”
„Nie masz pieniędzy!”
„Mam firmę i oszczędności.”
I wyszła.
Potem przyszły konsekwencje — kłopoty finansowe, podatki, długi Eweliny. Awdiej stracił kontrolę nad firmą i pieniędzmi.
Rok później spotkał Wiktorię w kawiarni.
Była spokojna, szczęśliwa, zaręczona z Dmitrijem — chirurgiem, który szanował jej pracę.
„Może wrócimy?” – zapytał Awdiej.
„Nie. Wybrałeś swoją rodzinę. Ja wybieram siebie.”
I tak się rozeszli.
Wiktoria wyszła za mąż ponownie — tym razem za człowieka, który naprawdę ją szanował.