Jej mąż, jak zawsze, czekał na nią na przystanku autobusowym. Wracała z miasta po pełnym, dwudziestoczterogodzinnym dyżurze; pracowała jako opiekunka medyczna w szpitalu. Wziął torbę żony i spokojnym krokiem ruszyli razem do domu.
Cienie były już długie i gęste, kiedy autobus — codziennie kursujący między zakurzonym, hałaśliwym miastem a tym spokojnym wiejskim miasteczkiem — syknął oponami i zatrzymał się przy znajomym słupku z obdrapanym niebieskim znakiem. Drzwi się otworzyły i ona wysiadła. Katerina. Zmęczenie po dwudziestogodzinnym dyżurze jako opiekunka medyczna w miejskim szpitalu ciążyło jej na ramionach jak … Read more