Głos Miszy był bardziej napięty niż zwykle. „A co byś powiedziała, gdybym ci oznajmił, że od jutra jedna trzecia twojej pensji będzie trafiać do mojej siostry?”

— A co byś powiedziała, gdybym oznajmił ci, że od jutra jedna trzecia twojej pensji będzie trafiać do mojej siostry? — W głosie Miszy dało się wyczuć nietypowe napięcie.

Nika znieruchomiała z widelcem zawieszonym w powietrzu. Piątkowa kolacja, którą przygotowała z taką starannością po długim tygodniu pracy, nagle straciła cały smak.

— Żartujesz, prawda? — zapytała z nerwowym śmiechem, czekając, aż się uśmiechnie i przyzna, że była to tylko nieudana próba dowcipu.

Misza jednak się nie uśmiechnął. Patrzył na nią poważnie — niemal z poczuciem winy, ale jednocześnie z dziwną determinacją.

— Razem z mamą zdecydowaliśmy, że część twojej pensji powinna trafiać do Toni — powtórzył, tym razem nawet nie udając, że pyta ją o zdanie. — Ma kredyt hipoteczny i dzieci.

Nika powoli odłożyła widelec na stół. Dziesiątki pytań wdarły się do jej głowy, ale nie wiedziała, od którego zacząć.

— Misza, ty naprawdę mówisz poważnie? A nasz kredyt? A nasze plany? — zapytała, starając się zachować spokojny ton, mimo że w środku kipiała ze złości.

— Byłem dzisiaj u mamy — zaczął Misza, unikając jej wzroku. — Tonya była tam z dziećmi. Powinnaś była zobaczyć, jaka była wykończona. Powiedziała, że trudno jej samodzielnie wychowywać dzieci i spłacać kredyt za nowe mieszkanie…

— Zaraz, chwileczkę — przerwała mu Nika. — Jakie nowe mieszkanie? Tonya ma już trzypokojowe mieszkanie w centrum, które dostała po rozwodzie.

— Wzięła kredyt hipoteczny na drugie mieszkanie — wyjaśnił Misza. — Jako inwestycję na przyszłość. A teraz ma problemy ze spłatą rat.

Nika wzięła głęboki oddech, walcząc z emocjami, które groziły wybuchem.

— A alimenty? Jej były mąż płaci wysokie alimenty na oboje dzieci. Poza tym ma dobrą pensję — kieruje wydziałem w urzędzie miejskim.

Misza zacisnął usta.

— Nika, ty nie rozumiesz. Dzieci mają mnóstwo potrzeb. Inna ma dwanaście lat — to trudny wiek. Tolya ma osiem lat i uprawia sport, a to kosztuje. Mama nie może już pomagać. Oddała Toni wszystkie oszczędności na wkład własny do nowego mieszkania.

— I dlatego ty i twoja matka, nawet ze mną nie rozmawiając, zdecydowaliście, że mam oddawać Toni swoje pieniądze? — Nika poczuła narastający ucisk w gardle.

— Nie ty. My — poprawił ją Misza. — Wczoraj przelałem jej już część swojej pensji.

Nika wstała od stołu. Całkowicie straciła apetyt.

— Misza, porozmawiajmy o tym innym razem. Jestem wykończona po pracy i muszę odpocząć — powiedziała. Nie chciała się kłócić, ale nie zamierzała też pozwolić, by sprawa została przemilczana.

Misza wzruszył ramionami i dalej jadł, jakby nie powiedział niczego niezwykłego. Jakby jednym zdaniem nie wywrócił całego ich życia do góry nogami.

Nika poszła do sypialni, zamknęła drzwi i opadła na łóżko. Myśli kłębiły się w jej głowie. Jak mógł zrobić coś takiego? Dlaczego najpierw z nią nie porozmawiał? Od kiedy można było po prostu oddawać pieniądze zarobione wspólnym wysiłkiem bez zgody drugiego małżonka?

Następnego dnia Nika postanowiła porozmawiać z teściową. Tatiana Aleksandrowna zawsze wydawała jej się rozsądną kobietą, więc Nika miała nadzieję, że zdoła przemówić jej do rozsądku.

Teściowa mieszkała w skromnym, dwupokojowym mieszkaniu na obrzeżach miasta. Po drodze Nika kupiła ciastka, wzięła głęboki oddech i zadzwoniła do drzwi.
 

Tatiana Aleksandrowna wydawała się zaskoczona jej wizytą, ale zaprosiła ją do środka. Usiadły w kuchni, a Nika postanowiła nie owijać w bawełnę.

— Tatiano Aleksandrowno, przyszłam porozmawiać o wczorajszej decyzji dotyczącej pieniędzy dla Toni — powiedziała.

Teściowa natychmiast zesztywniała.

— A o czym tu rozmawiać? Siostra potrzebuje pomocy, więc brat jej pomaga. To proste — odpowiedziała chłodno.

— Ale my również mamy kredyt hipoteczny — odparła łagodnie Nika. — I planowaliśmy dziecko w przyszłym roku. Jeżeli zaczniemy oddawać Toni jedną trzecią naszych dochodów, będziemy musieli odłożyć te plany na czas nieokreślony.

— Plany mogą poczekać — machnęła ręką Tatiana Aleksandrowna. — Tonya już teraz ma do wychowania dwoje dzieci.

— Ale otrzymuje wysokie alimenty od byłego męża i ma dobrą pracę. Dlaczego potrzebuje również naszej pomocy?

Tatiana Aleksandrowna spojrzała na Nikę z wyraźnym rozdrażnieniem.

— Jesteś bardzo samolubna, Nika. W naszej rodzinie ludzie sobie pomagają. Tonya jest sama z dwojgiem dzieci. Potrzebuje wsparcia.

— Dlaczego więc sama jej pani nie pomaga? — zapytała ostrożnie Nika.

— Oddałam jej już wszystkie swoje oszczędności na wkład własny do nowego kredytu hipotecznego — oznajmiła z dumą teściowa. — Ale to nie wystarczy. Dzieci mają mnóstwo potrzeb, szczególnie kiedy dorastają.

Nika zrozumiała, że dalsza rozmowa nie ma sensu. Tatiana Aleksandrowna była całkowicie przekonana o swojej racji i nie zamierzała słuchać żadnych argumentów.

— Dziękuję za szczerość — powiedziała Nika, wstając. — Rozumiem pani stanowisko.

— Mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz, iż rodzina jest najważniejsza — powiedziała surowo Tatiana Aleksandrowna, odprowadzając ją do drzwi.

W drodze powrotnej Nika zadzwoniła do swojej przyjaciółki i koleżanki z pracy, Very.

— Wyobrażasz sobie, co oni zrobili? — rzuciła wściekle. — Misza i jego matka zdecydowali, że mamy oddawać jedną trzecią naszej pensji jego siostrze, bo ma kredyt hipoteczny i dzieci!

— Co? A wy sami nie macie kredytu hipotecznego? — zapytała z niedowierzaniem Vera.

— Oczywiście, że mamy! I planowaliśmy dziecko w przyszłym roku, ale teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania.

— Rozmawiałaś już z Tonyą? — zapytała Vera po chwili.

— Jeszcze nie…

— To zrób to. Może ona wcale o nic nie prosiła. Może to wyłącznie pomysł twojej teściowej.

Nika zatrzymała się i zamyśliła. Vera miała rację. Nie wiedziała nawet, czy Tonya rzeczywiście stała za tą „hojną” rodzinną decyzją. Być może powinna porozmawiać z nią bezpośrednio.

— Dziękuję — powiedziała Nika. — Tak zrobię.

W poniedziałek Nika zadzwoniła do szwagierki i zaproponowała wspólny lunch. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu Tonya zgodziła się natychmiast, niemal jakby czekała na ten telefon.

Spotkały się w kawiarni niedaleko centrum biznesowego, w którym pracowała Nika. Tonya przyszła piętnaście minut spóźniona, ale Nika postanowiła nie zaczynać od pretensji.

— Cześć — powiedziała Nika z uprzejmym uśmiechem, gdy Tonya usiadła naprzeciwko niej.

— Cześć, cześć — odpowiedziała Tonya, wyciągając z torebki zupełnie nowy smartfon najnowszej generacji. — Przepraszam za spóźnienie. Ważne spotkanie.

Wzrok Niki zatrzymał się na telefonie. Kosztował co najmniej równowartość jej dwóch miesięcznych pensji.

— Podoba ci się? — zapytała Tonya, zauważając jej spojrzenie. — Kupiłam go wczoraj. Stary był już bezużyteczny, ledwo działał.

— Jest ładny — odpowiedziała Nika, po czym przeszła prosto do rzeczy. — Tonya, chciałam porozmawiać z tobą o decyzji, którą podjęli twoja matka i Misza.

— Jakiej decyzji? — zapytała Tonya z niewinną miną, chociaż w jej oczach na moment błysnęła podejrzliwość.

— O tym, że mamy oddawać ci jedną trzecią naszych dochodów.
 

Tonya wzruszyła ramionami i zaczęła przeglądać menu.

— A o czym tu rozmawiać? Mam dzieci. Mam kredyt hipoteczny. Potrzebuję pomocy — powiedziała, jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie.

— Ale twój były mąż płaci wysokie alimenty — zauważyła ostrożnie Nika.

— Wysokie? — prychnęła Tonya. — To ochłapy w porównaniu z tym, ile powinien płacić. Jest właścicielem całej sieci salonów samochodowych, a ja dostaję zaledwie ułamek tego, na co zasługuję.

Nika była zdezorientowana. Z tego, co wiedziała, alimenty nie były wcale niskie.

— Poza tym masz dobrą pracę. Jesteś kierowniczką wydziału w urzędzie…

— Och, proszę cię — machnęła ręką Tonya. — Ta praca to sam stres i odpowiedzialność. A pensja jest fatalna.

Kelner przyniósł menu. Tonya zamówiła jedną z najdroższych sałatek oraz butelkę luksusowej wody mineralnej. Nika poprosiła tylko o filiżankę herbaty.

— Tonya — zaczęła łagodnie Nika — może powinnaś przeanalizować niektóre ze swoich wydatków. Na przykład zakup nowego telefonu. Albo lunche w drogich lokalach…

To był błąd.

Twarz Toni natychmiast się zmieniła. Zmrużyła oczy.

— Więc po to mnie zaprosiłaś? — rzuciła. — Żeby pouczać mnie, jak mam żyć? Jak mam wydawać własne pieniądze?

— Nie, wcale nie — szybko odpowiedziała Nika. — Po prostu Misza i ja również mamy kredyt, a poza tym planowaliśmy…

— Daruj sobie — przerwała jej Tonya. — Mieszkacie tylko we dwoje. Macie wygodne życie. Ja mam dwoje dzieci i muszę zapewnić im dobrą przyszłość. Inna potrzebuje korepetycji. Tolya uprawia sport. To wszystko kosztuje.

— Rozumiem — powiedziała Nika. — Ale dlaczego to my mamy cię utrzymywać? Masz byłego męża, który płaci alimenty. Masz dobrą pracę…

— Bo jesteśmy rodziną! — wybuchnęła Tonya. — Misza jest moim bratem, więc ma obowiązek pomagać mnie i moim dzieciom. A ty próbujesz nastawić go przeciwko mnie. Nic z tego.

Wstała, chwyciła torebkę i rzuciła na stół kilka banknotów.

— Sama zapłacę za swój lunch. Nie chcę mieć wobec ciebie żadnego długu.

Po tych słowach wyszła wściekła.

Nika pozostała przy stole, całkowicie oszołomiona. Rozmowa potoczyła się zupełnie inaczej, niż się spodziewała. Zamiast spokojnej dyskusji doszło do absurdalnej kłótni. Co miała teraz zrobić?

Kiedy wieczorem wróciła do domu, zastała Miszę przy laptopie. Pisał z takim skupieniem, że nawet nie podniósł wzroku, gdy weszła.

— Cześć — powiedziała Nika, zdejmując płaszcz.

— Cześć — mruknął Misza, nie odrywając wzroku od ekranu.

— Spotkałam się dzisiaj z twoją siostrą — powiedziała Nika, siadając naprzeciwko niego.

Dopiero wtedy na nią spojrzał.

— Po co?

— Chciałam porozmawiać z nią o waszej decyzji dotyczącej pieniędzy.

Misza westchnął i zamknął laptop.

— I co? Jak poszło?

— Okropnie — przyznała Nika. — Uważa, że masz obowiązek utrzymywać ją i dzieci, ponieważ jesteście rodziną. Oskarżyła mnie również o próbę rozbicia waszych relacji.

— Widzisz — powiedział Misza, rozkładając ręce. — Mówiłem ci, że potrzebuje pomocy.

— Ale Misza — odpowiedziała Nika, starając się zachować spokój — czy w ogóle przyjrzałeś się jej sytuacji finansowej? Przyszła z nowym telefonem wartym równowartość moich dwóch pensji. Zamówiła najdroższe rzeczy w kawiarni. A jednocześnie twierdzi, że brakuje jej pieniędzy na dzieci?

Misza zmarszczył brwi.

— Przesadzasz.

— Nie, nie przesadzam — odpowiedziała stanowczo Nika. — Twoja siostra przyzwyczaiła się do wygodnego życia, a teraz, po rozwodzie, chce, żebyśmy pokrywali różnicę i finansowali jej dotychczasowy poziom życia. To nie jest sprawiedliwe, Misza. Mamy własne życie. Własne plany.

— Tonya jest moją siostrą, a ty jesteś moją żoną — powiedział uparcie Misza. — Obie jesteście moją rodziną. Naprawdę tego nie rozumiesz?
 

Nika zrozumiała, że kręcą się w kółko. Misza jej nie słuchał, a ona nie mogła zaakceptować jego stanowiska.

— Pokażę ci coś — powiedziała, wyciągając kartkę papieru.

Spisała wszystkie ich miesięczne wydatki: ratę kredytu hipotecznego, opłaty, jedzenie, ubrania i transport.

— Spójrz — powiedziała. — Jeżeli nadal będziesz oddawał siostrze jedną trzecią pensji, będziemy musieli zrezygnować z naszych planów na przyszłość. Przez wiele lat nie będzie nas stać na dziecko, ponieważ po prostu zabraknie pieniędzy.

Misza przyjrzał się liczbom, a jego twarz stopniowo pochmurniała.

— Nie zdawałem sobie sprawy, że sytuacja jest aż tak poważna — przyznał w końcu.

— Bo jest poważna — powiedziała Nika. — Nie mam nic przeciwko pomaganiu twojej siostrze w prawdziwej sytuacji kryzysowej. Ale teraz ona po prostu wykorzystuje ciebie i twoją matkę, żebyście na nasz koszt finansowali jej ulubiony styl życia.

Misza wyglądał na poruszonego, ale nadal zachowywał postawę obronną.

— Muszę to przemyśleć — powiedział i poszedł do sypialni.

Nika została w kuchni z poczuciem, że ich małżeństwo zaczyna pękać pod ciężarem absurdalnej kłótni o pieniądze i rodzinne obowiązki.

Tydzień później sytuacja jeszcze się pogorszyła. W sobotę rano Tonya pojawiła się u nich z dziećmi bez żadnego uprzedzenia.

— Miszeńka, mój kochany braciszku! — zawołała już od progu, rzucając mu się na szyję. — Przejeżdżaliśmy w pobliżu i postanowiliśmy wpaść!

Nika, która nie zdążyła nawet uczesać włosów, patrzyła na tę inwazję z niedowierzaniem. Tonya weszła do mieszkania niczym królowa, a za nią podążyły dzieci: wysoka Inna, bardzo podobna do matki, oraz blady Tolya o poważnym spojrzeniu.

— Dzień dobry, ciociu Niko — powiedział grzecznie Tolya.

Inna jedynie skinęła głową, ani na chwilę nie odrywając wzroku od telefonu.

— Cześć, dzieci — powiedziała Nika z uśmiechem. — Chodźcie do kuchni. Przygotuję coś na śniadanie.

— Nie trzeba — odpowiedziała beztrosko Tonya. — Zjedliśmy coś po drodze.

Weszła do salonu i opadła na kanapę.

— Och, jestem taka wykończona — westchnęła teatralnie. — Praca wysysa ze mnie całą energię. A do tego ten kredyt hipoteczny…

Nika zauważyła na ubraniu szwagierki nową broszkę wysadzaną kamieniami szlachetnymi. Z całą pewnością nigdy wcześniej jej nie widziała.

— Bardzo ładna broszka — powiedziała Nika, zanim zdążyła się powstrzymać.

— Och, ta? — Tonya dotknęła jej od niechcenia. — Nie mogłam się oprzeć. Czasami człowiek musi sprawić sobie przyjemność, bo inaczej życie staje się nie do zniesienia.

Misza przyniósł siostrze filiżankę herbaty i usiadł obok niej.

— Jak sobie radzisz, Tonya? A dzieci?

— Och, nawet nie pytaj — odpowiedziała, teatralnie przewracając oczami. — Inna potrzebuje nowych korepetytorów, bo poprzedni byli beznadziejni. A to dużo kosztuje. Tolya ciągle rośnie, więc bez przerwy potrzebuje nowych ubrań i butów. Do tego wszystkie dodatkowe zajęcia… Ledwo daję radę, Misza.

Nika stała w kuchni i obserwowała ich w milczeniu. Widziała, jak Misza ze współczuciem kiwa głową, bierze siostrę za rękę i obiecuje jej pomoc. W środku aż się gotowała.

— Myślałaś kiedyś o ograniczeniu własnych wydatków? — zapytała nagle, wchodząc do salonu.

Tonya gwałtownie odwróciła się w jej stronę.

— Co masz na myśli?

— Na przykład nową broszkę. Albo nowy telefon — powiedziała Nika, spoglądając na Innę, która nadal była wpatrzona w swoje drogie urządzenie. — Może najpierw warto upewnić się, że dzieci mają wszystko, czego potrzebują, zanim zacznie się wydawać pieniądze na biżuterię.

W pokoju zapadła cisza. Nawet dzieci przestały się poruszać i spojrzały na dorosłych.

— Jak śmiesz! — wybuchnęła Tonya. — Nie masz pojęcia, jak trudno być samotną matką! Rozrywam się między pracą a dziećmi, nigdy się nie wysypiam i bez przerwy żyję w stresie, a ty uważasz, że nie mam prawa do kilku drobnych przyjemności?

— Nie to miałam na myśli — próbowała wyjaśnić Nika. — Po prostu dziwnie wygląda sytuacja, w której prosisz nas o pieniądze na dzieci, a potem wydajesz je na biżuterię.

— Naprawdę? — Tonya zerwała się z miejsca. — Teraz będziesz mi mówić, jak mam wydawać własne pieniądze? Misza, słyszysz, co mówi twoja żona?

Misza wyglądał na zdenerwowanego.

— Tonya, proszę, uspokój się. Nika tylko wyraziła swoje zdanie…

— Nie, to nie było zdanie. To była obraza! — syknęła Tonya, chwytając torebkę. — Dzieci, wychodzimy! Nie będę siedzieć w miejscu, w którym jestem poniżana!

— Tonya, zaczekaj — powiedział Misza, próbując ją zatrzymać, ale ona już prowadziła dzieci do drzwi.

— Nie, Misza. Teraz wszystko rozumiem. Twoja żona nastawia męża przeciwko własnej siostrze. Nie martw się — mama dowie się o wszystkim!

Wyszła wściekła, ciągnąc dzieci za sobą.
 

Misza odwrócił się do Niki z oskarżycielskim spojrzeniem.

— Dlaczego to zrobiłaś?

— Co takiego zrobiłam? — odpowiedziała Nika. — Powiedziałam coś oczywistego? Twoja siostra tobą manipuluje, Misza, a ty nie chcesz tego dostrzec!

W tym momencie zadzwonił jego telefon. Dzwoniła Tatiana Aleksandrowna. Sądząc po minie Miszy, Tonya zdążyła już zadzwonić do matki i przedstawić własną wersję wydarzeń.

Kolejne tygodnie były dla Niki koszmarem. Misza prawie się do niej nie odzywał, większość czasu spędzając albo w pracy, albo u swojej matki. Tatiana Aleksandrowna codziennie dzwoniła, żeby ganić Nikę za jej „zimne serce” i „chciwość”. W tym samym czasie Tonya publikowała w mediach społecznościowych dramatyczne wpisy o trudach samotnego macierzyństwa i o tym, że nikt nie chce jej pomóc.

Nika miała wrażenie, że jej małżeństwo się rozpada. Kochała Miszę, ale nie potrafiła zaakceptować sposobu, w jaki jego rodzina ich wykorzystywała.

Pewnego wieczoru, kiedy Misza wreszcie był w domu, jeszcze raz spróbowała z nim porozmawiać.

— Misza, musimy znaleźć jakieś rozwiązanie. Nie możemy dalej tak żyć.

Siedział przed telewizorem, udając, że jest całkowicie pochłonięty programem.

— O czym ty mówisz? — mruknął.

— O twojej siostrze. O pieniądzach. O naszej przyszłości — powiedziała Nika, siadając obok niego. — Misza, kocham cię, ale nie mogę zaakceptować tego, co się dzieje.

Misza westchnął i wyłączył telewizor.

— Ona nie jest w trudnej sytuacji — kontynuowała Nika. — Ma pieniądze na biżuterię, drogie telefony i restauracje. Tymczasem my oddajemy część naszego budżetu i rezygnujemy z własnych planów.

— Nie rozumiesz jej — odpowiedział uparcie.

W tym momencie zadzwonił telefon Niki. Dzwoniła Marianna, jej przełożona.

— Nika, naprawdę bardzo mi przykro, ale firma przeprowadza redukcję etatów — powiedziała Marianna bez żadnego wstępu. — Twoje stanowisko zostaje zlikwidowane. Od poniedziałku nie musisz już przychodzić. Oczywiście otrzymasz wszystko, co należy ci się zgodnie z prawem.

Nika poczuła, jak ziemia usuwa jej się spod nóg. Pracowała w tej firmie przez pięć lat. Była ceniona, chwalona… a teraz to.

— Co się stało? — zapytał Misza, widząc, jak bardzo zbladła.

— Zwolnili mnie — powiedziała cicho, nadal nie mogąc w to uwierzyć.

Misza zamrugał zaskoczony.

— Co? Dlaczego?

— Restrukturyzacja. Moje stanowisko nie jest już potrzebne.

Oboje rozumieli, co to oznaczało. Od tej chwili mieli żyć wyłącznie z pensji Miszy — a jej część nadal trafiała do Toni.

— Znajdę inną pracę — powiedziała Nika, zmuszając się do zachowania spokoju. — Ale Misza, będziemy musieli ograniczyć wszystkie wydatki. Naprawdę uważam też, że musimy przestać pomagać twojej siostrze.

Misza zmarszczył brwi.

— Nie rozmawiajmy teraz o tym — powiedział. — Jesteś zdenerwowana z powodu pracy. Odpocznij, uspokój się, a później zdecydujemy.

Nika doskonale zrozumiała, że unikał odpowiedzi. Nie miała jednak już siły się kłócić.

Minął miesiąc. Nika aktywnie szukała pracy, ale bez powodzenia. Kryzys gospodarczy dotknął wiele przedsiębiorstw, a nowych ofert było niewiele. Nieliczne stanowiska, które znajdowała, były znacznie gorzej płatne niż jej poprzednia praca.

Ona i Misza musieli oszczędzać na wszystkim: jedzeniu, ubraniach i rozrywce. Raty kredytu hipotecznego nie zniknęły, a każdego miesiąca znaczna część pensji Miszy nadal przeznaczana była na jego spłatę.

Najgorsze było jednak to, że Misza nadal wysyłał pieniądze siostrze, chociaż kwota została zmniejszona. Tonya dzwoniła do niego codziennie, narzekała na swoje trudne życie, wzbudzała w nim poczucie winy i sprawiała, że czuł się okropnym człowiekiem za każdym razem, gdy nie mógł dać jej tyle, ile chciała.

Pewnego dnia Nika poszła do centrum handlowego, żeby trochę oderwać się od problemów. Nie zamierzała niczego kupować — nie mieli na to pieniędzy. Chciała jedynie zmienić otoczenie i uciec od niekończącego się poszukiwania pracy oraz ciągłego niepokoju związanego z rachunkami.

Wtedy zobaczyła Tonyę i dzieci w jednej z drogich restauracji na najwyższym piętrze centrum handlowego. Świętowali urodziny Inny. Stół zastawiony był kosztownymi potrawami. Stała na nim butelka szampana dla Toni oraz soki dla dzieci. Obok Toni leżały torby z ekskluzywnych sklepów.

Nika znieruchomiała za kolumną i zaczęła ich obserwować. Widziała, jak Tonya się śmieje i podnosi kieliszek do toastu. Widziała, jak Inna rozpakowuje jeden drogi prezent za drugim — rzeczy, o których wiele osób mogło jedynie marzyć. Wszystko to działo się w czasie, gdy Nika i Misza z trudem wiązali koniec z końcem z powodu rzekomych problemów finansowych Toni.

Nika nie mogła się powstrzymać. Wyciągnęła telefon i zrobiła kilka zdjęć. Nie zamierzała urządzać sceny w restauracji, ale fotografie mogły wreszcie udowodnić Miszy to, co próbowała mu powiedzieć od samego początku.
 

Wieczorem, gdy wrócił z pracy, pokazała mu zdjęcia.

— Spójrz — powiedziała. — Tak właśnie cierpi twoja siostra bez naszej pomocy. Oto na co wydaje pieniądze, które jej wysyłasz.

Misza długo przyglądał się fotografiom, a jego twarz stawała się coraz bardziej ponura.

— Może to był jednorazowy wydatek — powiedział w końcu. — Być może miała jakieś oszczędności…

— Misza, przestań — wybuchnęła Nika. — Spójrz prawdzie w oczy. Twoja siostra cię wykorzystuje. Manipuluje tobą i twoją matką, udaje biedną ofiarę, podczas gdy w rzeczywistości żyje lepiej od nas!

Misza nic nie odpowiedział, ale Nika zauważyła, że jej słowa wreszcie zaczynały do niego docierać.

— Porozmawiam z mamą — powiedział w końcu. — Pokażę jej te zdjęcia i zapytam, co o tym sądzi.

Na niedzielę zaplanowana była już rodzinna kolacja u Tatiany Aleksandrowny. Nika i Misza przyjechali pierwsi. Teściowa była serdeczna wobec syna, ale chłodna wobec Niki. Nika zdążyła się już do tego przyzwyczaić.

— Mamo, muszę z tobą poważnie porozmawiać — powiedział Misza, kiedy zostali sami.

Nika specjalnie poszła do kuchni, żeby im nie przeszkadzać.

— Co się stało, synku? — zapytała łagodnie Tatiana Aleksandrowna.

— Chodzi o Tonyę — powiedział Misza, wyciągając telefon i pokazując jej zdjęcia zrobione przez Nikę. — Zobacz, jak żyje moja siostra, podczas gdy Nika i ja oszczędzamy na wszystkim, zwłaszcza odkąd straciła pracę.

Tatiana Aleksandrowna długo studiowała fotografie. Jej twarz stopniowo się zmieniała.

— To były urodziny Inny? — zapytała w końcu.

— Tak — odpowiedział Misza. — Spójrz na prezenty. Restaurację. Torby z zakupami. A przez cały ten czas Tonya codziennie mówi mi, że nie ma pieniędzy nawet na jedzenie dla dzieci.

Matka wyglądała na poruszoną.

— Nie wiedziałam — powiedziała cicho. — Tonya mówiła mi, że ledwo wiąże koniec z końcem…

W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Przyjechała Tonya z dziećmi. Jak zwykle wpadła do mieszkania głośna, teatralna i pełna energii, ale zatrzymała się, gdy zobaczyła miny matki i brata.

— Co się stało? — zapytała ostrożnie.

Misza bez słowa podał jej telefon, na którego ekranie wyświetlone były zdjęcia.

Tonya najpierw pobladła, a potem zrobiła się czerwona.

— Szpiegowałaś mnie? — krzyknęła. — To naruszenie prywatności!

— Nie, Tonya — odpowiedział spokojnie Misza. — Nika przypadkiem zobaczyła cię w restauracji i zrobiła kilka zdjęć. A teraz chcę wiedzieć, dlaczego ciągle mówisz mi, że nie masz pieniędzy nawet na wyżywienie dzieci, skoro urządzasz urodziny w jednej z najdroższych restauracji w mieście.

Tonya zaśmiała się nerwowo.

— To był tylko jeden raz! Chciałam sprawić córce radość w dniu jej urodzin. Co w tym złego?

— A nowy telefon? Broszka z kamieniami szlachetnymi? — zapytała Nika, wychodząc z kuchni. — To także było „tylko jeden raz”?

Tonya pogardliwie wykrzywiła usta.

— Ach, więc to wszystko twoja sprawka — syknęła. — Od zawsze chciałaś nastawić mojego brata przeciwko mnie!

— Tonya, przestań — powiedział zmęczonym głosem Misza. — Nikt nie próbuje nikogo przeciwko tobie nastawiać. Chcemy tylko poznać prawdę. Czy naprawdę jesteś w trudnej sytuacji, czy po prostu przyzwyczaiłaś się żyć ponad stan za cudze pieniądze?

Tatiana Aleksandrowna podeszła do córki i wzięła ją za rękę.

— Toneczko, powiedz mi szczerze. Czy naprawdę jest ci tak ciężko?

Wtedy Tonya wybuchnęła.

Zaczęła krzyczeć, że ma pełne prawo do wygodnego życia, że jej były mąż wypłaca jej jedynie „ochłapy” w porównaniu z tym, na co zasługuje, oraz że nie zamierza niczego odmawiać sobie ani dzieciom tylko dlatego, że inni uważają to za konieczne.

— Całe życie byłam dobrą córką, dobrą siostrą i dobrą żoną! — wrzeszczała. — A teraz, kiedy potrzebuję pomocy, liczycie każdy grosz, który wydaję! Tak, kupiłam nowy telefon! Tak, urządziłam córce urodziny w restauracji! Tak, kupiłam drugie mieszkanie, żeby je wynajmować i mieć dodatkowe źródło dochodu! I co z tego?

Ostatnie zdanie sprawiło, że wszyscy zamilkli.

— Drugie mieszkanie? — powtórzyła Tatiana Aleksandrowna. — Powiedziałaś mi, że wzięłaś ten kredyt, ponieważ potrzebujesz nowego mieszkania dla siebie i dzieci, bo stare jest za małe.

Tonya znieruchomiała. Zrozumiała, że sama się zdradziła. Było jednak za późno.

— Nadal mieszkam w trzypokojowym mieszkaniu, które dostałam po rozwodzie — przyznała. — Drugie mieszkanie było inwestycją. Na przyszłość. Ale rata okazała się wyższa, niż przewidywałam, więc potrzebowałam pomocy przy spłacie.

Tatiana Aleksandrowna patrzyła na córkę z niedowierzaniem.

— Okłamywałaś nas? — zapytała cicho. — Przez cały ten czas mówiłaś, że ledwo przeżywasz, a w rzeczywistości kupowałaś nieruchomość inwestycyjną?

Tonya uniosła wyzywająco podbródek.

— Mam pełne prawo myśleć o przyszłości. Swojej i moich dzieci. A mój brat powinien mi pomagać, ponieważ jesteśmy rodziną.

Misza pokręcił głową.

— Nie, Tonya. Jestem gotów pomóc, jeżeli naprawdę nie będziesz miała pieniędzy na jedzenie dla dzieci albo leczenie. Nie mam jednak obowiązku finansowania twoich projektów inwestycyjnych ani luksusowych zakupów.

— Zdrajca — syknęła Tonya. — Wybierasz ją zamiast własnej siostry.

— Wybieram sprawiedliwość — powiedział stanowczo Misza. — I muszę przeprosić Nikę za to, że przez cały ten czas jej nie słuchałem.

Nika z trudem wierzyła w to, co słyszała. Po tygodniach kłótni i nieporozumień Misza wreszcie stanął po jej stronie.

Tatiana Aleksandrowna ciężko opadła na krzesło.

— Tonya, ja również muszę przeprosić Nikę — powiedziała. — Byłam ślepa. Wierzyłam we wszystko, co mówiłaś. A okazuje się, że po prostu nas wykorzystywałaś.

Tonya chwyciła dzieci za ręce.

— Chodźcie, dzieci. Nie jesteśmy tu mile widziani. Od tej pory będziemy rozmawiać tylko z babcią. Nie chcę więcej widzieć mojego brata ani jego żony.

Następnie wyszła wściekła, trzaskając za sobą drzwiami.

Sześć miesięcy później życie Niki i Miszy znów stało się spokojne. Nika znalazła nową pracę, nawet bardziej obiecującą niż poprzednia. Razem z Miszą ponownie zaczęli myśleć o dziecku. Relacje z Tatianą Aleksandrowną również stopniowo się ocieplały. Teściowa przyznała się do błędu i starała się wynagrodzić synowej swoje wcześniejsze zachowanie.

Tonya natomiast nadal ignorowała brata i Nikę. Opowiadała krewnym, że Nika jest okropną kobietą, która zniszczyła ich rodzinę. Do tego czasu prawie wszyscy znali już jednak prawdę i nie wierzyli w jej historie.

Dzieci Toni, Inna i Tolya, tęskniły za wujkiem Miszą i ciocią Niką. Szczególnie Tolya był bardzo przywiązany do wuja. Tonya zabraniała im jednak się spotykać.

Z okazji urodzin Miszy Tatiana Aleksandrowna podjęła próbę pogodzenia rodziny. Zaprosiła zarówno Tonyę z dziećmi, jak i Miszę z Niką. Tonya postawiła jednak warunek: przyjdzie tylko wtedy, gdy Niki nie będzie.

— Albo ona, albo ja — powiedziała matce przez telefon.

Kiedy Misza się o tym dowiedział, odpowiedział bez wahania:

— W takim razie my nie przyjdziemy. Nika jest moją żoną i nie będę wybierał między nią a siostrą. Zwłaszcza po tym wszystkim, co się wydarzyło.

Ostatecznie Misza i Nika spędzili jego urodziny sami, a matkę odwiedzili następnego dnia.

— Próbowałam porozmawiać z Tonyą — westchnęła Tatiana Aleksandrowna. — Ale ona nie chce niczego słuchać. Wciąż powtarza, że ją zdradziliście i że w rodzinie ludzie powinni sobie pomagać…

— Mamo, jesteśmy gotowi pomagać — powiedział łagodnie Misza. — Ale nie kosztem naszej własnej rodziny i nie po to, żeby finansować zachcianki Toni.

— Rozumiem — odpowiedziała matka, kiwając głową. — Po prostu boli mnie, że wszystko tak się skończyło.

— Nas także to boli — przyznała szczerze Nika. — Ale czasami trzeba umieć powiedzieć „nie”, nawet tym, którzy są nam najbliżsi.

Później, w samochodzie, podczas drogi powrotnej, Misza powiedział nagle:

— Dziękuję, że mimo wszystkich problemów z moją rodziną nie zrezygnowałaś ze mnie.

— Kocham cię — odpowiedziała po prostu Nika. — I cieszę się, że wreszcie zrozumiałeś, iż czasami własna rodzina powinna być najważniejsza, nawet jeżeli oznacza to konflikt z krewnymi.

Misza wziął ją za rękę.

— Ja też cię kocham. I tak, wreszcie zrozumiałem, że prawdziwa rodzina to nie tylko więzy krwi. To szacunek, wsparcie i uczciwość. A to wszystko mam z tobą.

Nika uśmiechnęła się, patrząc na drogę przed sobą. Nie wiedziała, czy kiedykolwiek pogodzą się z Tonyą. Najprawdopodobniej nie — Tonya była zbyt dumna i uparta, żeby przyznać się do błędu. Nie miało to już jednak tak dużego znaczenia.

Najważniejsze było to, że ona i Misza nauczyli się chronić własne granice oraz bronić swoich interesów, nie zrywając przy tym kontaktu z członkami rodziny, którzy naprawdę ich szanowali i kochali.

A Tonya? Każdy wybiera własną drogę. Jeżeli jej droga opierała się na manipulacji i oszustwie, prędzej czy później i tak zostałaby sama — nawet bez udziału Niki.